Ad rem wpisu Wombata po kilkudziesięciu latach przerwy posiadam motocykl przez duże M (chociaż ogólnie mały-125) i nim jeżdżę.Trasę 200-300 km można zrobić,bez żadnego bólu,sam to popełniłem ale nie 50-stką i fakt że gdy pomykasz sam to jest lepsza przelotowa niż grupy.I tu wypływa druga zaleta większych pojemności-gdy okolica mniej ciekawa wyskakujesz na jakąś E-7 czy coś w podobie i po prostu mijasz nieciekawy teren L w G
Ps jestem po 50-tce ale ci co mnie znają np z Sielpi to mogą mi wystawić opinię
Ja jestem wariatem zdolnym do wielu rzeczy ale nie robię ich, bo zwyczajnie nie mam czasu:-)
Pamiętam mój pierwszy wyjazd z warszawy do Mławy zablokowamym, nie wyregulowanym skuterem... Jechałem liczniki=owe 40 km/h - 4h z trzema przerwami. Tyle samo wracałem. Majtki podarłem. Spalanie 5,5 na setkę plus nieznajomość sprzętu. Wierzcie mi, przejeźdzcie się tak, polecam:-)
Nie każdy musi lubić trasy skuterem tak jak dla jednych wymieniony pojazd jest pasją, a dla kogoś innego zwykłym środkiem transportu. Tak samo jeden lubi płaskie deski, a drugi cycate dziewczęta.
Marku - byłeś u pani Małgosi chwilę przede mną - mówiła mnie.
No to już ustalone że - "jedni rybki , inni akwarium" - jedni na 50-tkach 300 km na spokojnie inni nigdy w życiu !
A do wyprawy dookoła Polski proponuję wrócić po nowym roku tak gdzieś kola marca :-)
Od siebie dorzucę że jestem czterdziestoletnim zgredem który na 50-tce przy prędkościach rzędu 60 km/h łyka dystanse 300-350 km i ma z tego dziką radość.
Kisiu1981 napisał:
Ja jestem wariatem zdolnym do wielu rzeczy ale nie robię ich, bo zwyczajnie nie mam czasu:-)
Pamiętam mój pierwszy wyjazd z warszawy do Mławy zablokowamym, nie wyregulowanym skuterem... Jechałem liczniki=owe 40 km/h - 4h z trzema przerwami. Tyle samo wracałem. Majtki podarłem. Spalanie 5,5 na setkę plus nieznajomość sprzętu. Wierzcie mi, przejeźdzcie się tak, polecam:-)
Nie każdy musi lubić trasy skuterem tak jak dla jednych wymieniony pojazd jest pasją, a dla kogoś innego zwykłym środkiem transportu. Tak samo jeden lubi płaskie deski, a drugi cycate dziewczęta.
Marku - byłeś u pani Małgosi chwilę przede mną - mówiła mnie.
Ja za to jechałem 45km/h licznikowe zaraz po zmianie paska na WM Motor, a była to wycieczka do Płocka 150 km w jedną stronę. Wracając robiąc taką samą trasę rozpadało się na dobre, tak, że chyba 10 postoi zrobiłem po stacjach benzynowych. A wybrałem się, gdyż byłem przekonany, że nowy kwadratowy pasek za 12 zł.. "ułoży się".
Wombat nie jestem człowiekiem, aż nadto towarzyskim, ale znajdują ogromną przyjemność z ludźmi poznanymi na skuterowo. Tu nie ma kart członkowskich. Niedługo przyjdzie wiosna i znowu zacznie się jeżdżenie dla przyjemności. Jeśli będziesz miał jakąś propozycję na spędzenie dnia, a może weekendu to jesteśmy na każdą propozycję.
pozdrawiam i chętnie już bym gdzieś pojechał :) równiez niestety musze stwierdzic , żed jestem po ......czterdziestce :) heh
Pozdrawiam Mazowiecką.... ja też już dobrze po 40.
Ja tam jeżdże dla przyjemności cały czas. Dopiero duży śnieg mnie zatrzyma. I jak tylko bedzie normalne zimowe +5/+10 to moge sie towarzysko spotkać w jakiś weekend.
Dłuższe trasy to jak dla mnie od +15 w górę
Wombat napisał:
Ja tam jeżdże dla przyjemności cały czas. Dopiero duży śnieg mnie zatrzyma. I jak tylko bedzie normalne zimowe +5/+10 to moge sie towarzysko spotkać w jakiś weekend.
Ja jestem niestety już po 50-tce ale nadal jeżdżę, choć towarzyskie przejażdżki o tej porze roku raczej nie wchodzą w grę jeszcze parę lat temu w miesiącach styczeń czy luty jeździłem "piździkiem" aż pod Lubartów (do Firleja) i było to wykonalne. ( http://www.adastra13.com.pl/zima2011_2012.html ) obecnie wystarcza mi na tą porę ranna jazda do pracy i później powrót. Choć przyznam że czasem mnie korci aby w jakiś dzień wolny zrobić sobie wycieczkę z ogniskiem.
ja też nie mówie o przejechaniu sie dla przyjemności i poczuciu wiatru w moich łysych włosach. Ale mozliwość pojechania gdzieś sprawia mi frajde mimo pogody.
Wombat napisał:
ja też nie mówie o przejechaniu sie dla przyjemności i poczuciu wiatru w moich łysych włosach. Ale mozliwość pojechania gdzieś sprawia mi frajde mimo pogody.
Czyli wypadało by nad czymś jeszcze w tym roku pomyśleć ? !!!
Aż mi głupio pisać. Przyznaje wskoczyłem na Wombata, a teraz nieśmiało przyznam, że w tym czasie jeżdżę z przymusu, a nie przyjemności. A teraz Wombat pokazuje naturę Ridera. Nie mogę zebrać się aby nawet puszką zjechać do na dół i odwiedzić Maru z Basią i Asterką. Nie planuje przejażdżek dla przyjemności w najbliższym czasie. Skupiam się teraz na Virago, aby na rozpoczęcie sezonu była gotowa wg. moich oczekiwań. W przyszłym tygodniu będzie zrobiony 1 najmniejszy krok z trzech. Dziś dowiedziałem się, że łaskawie dostałem urlop w okresie 11- 24 sierpień. Tak jak wspominałem od pierwszego do ostatniego dnia będę jeździł sobie po Polsce i może nie tylko od Bieszczad może przelotem Tatry gdyż w życiu tam nie byłem po nasz Bałtyk.
"Tak jak wspominałem od pierwszego do ostatniego dnia będę jeździł sobie po Polsce i może nie tylko od Bieszczad może przelotem Tatry gdyż w życiu tam nie byłem po nasz Bałtyk. "
Wojtku wyczuwam jakąś daleką zagraniczną wyprawę ! Może uchylisz rąbka tajemnicy :-)
Padalec, Co z Twoją srebrną strzałą? Kiedy robimy? Tak, żeby na sezon już jeździła :P
Padalec napisał:
"Tak jak wspominałem od pierwszego do ostatniego dnia będę jeździł sobie po Polsce i może nie tylko od Bieszczad może przelotem Tatry gdyż w życiu tam nie byłem po nasz Bałtyk. "
Wojtku wyczuwam jakąś daleką zagraniczną wyprawę ! Może uchylisz rąbka tajemnicy :-)
O Padalec znalazł się :)
Rąbek tajemnicy. Co do projektów związanych z Virago nic nie powiem aby nie zapeszać, tylko tyle, że powiem wtedy jak już będzie coś wykonane. Na wakacje nie mam sprecyzowanych na dzień dzisiejszy planów. Po świętach będę przeglądał przewodniki po naszym kraju i szukał miejsc gdzie chciałbym zatrzymać się. Ewentualne przekroczenie granicy do większości ościennych państw nie stanowi problemów. Intryguje mnie Rosja z Kaliningradem, ale to w przyszłości. Teraz jeszcze będę kompletował podstawowy sprzęt (namiot, kuchnia, spanie i akcesoria), zbierał doświadczenia przed następnymi wakacjami. Może za rok jakaś Chorwacja, Grecja albo Hiszpania albo coś podobnego.
Co do podróży zagranicznych możliwe, że znowu święta i nowy rok w kabinie ciężarówki pomiędzy Coventry a Warszawą.
Spoko , spoko - "co nagle to po diable"
Do tego czasu proponuje zrobić "bank pomysłów" wyjazdów, wycieczek, wypraw na 2014 rok.
Na razie są pomysły :
- Bieszczady
- Dookoła Polski
Ukraina Company G.M. 2013 copyright
ja bym chętnie sie do Bałtowa przejechał, daleko nie jest a miejsce fajne