Grupa Mazowiecka - nasze wycieczki.

Prędkość to nie problem !
Ok.12 dni w "siodle" - to wymaga dużej cierpliwości i samozaparcia.
Trzeba mieć sporo kasy na taką wyprawę , samo paliwo wg. dzisiejszych cen to ponad 700 pln. a to tylko część wydatków.
Ale fakt taka "wyprawa" to wspomnienia do końca życia :-)

Wombat napisał:

tak, wyprawa dookoła polski z przelotową 60km/h. Masochizm.

Wombat na jakiej podstawie mówisz, że to masochizm? Co przez to rozumiesz? Jakie masz doświadczenia w turystyce piździkiem?
Wprawdzie nie na piździku, ale co powiesz na tego człowieka? http://mocna.polskajazda.pl/Motocykle/Romet/K-125/18542 Też mogłoby się wydawać chińskim Rometem 125 na Gibraltar do Maroka i nie tylko niewykonalne. A są ludzie którzy na 50 cm skuterach jadą na koniec świata.
Uważam, że pomysł jest ciekawy. Izdebski ma pełne prawo wychodzić z taką propozycją, a na słowa krytyki jego i tego pomysłu mogą sobie pozwolić ludzie, którzy zdobyli podobne doświadczenia jakie on ma na swoim koncie. Z braku czasu na tę wyprawę nie piszę się. Ewentualnie mogę dobić na kilka dni w połowie sierpnia, gdyż w tym okresie będę miał urlop i cały zamierzam spędzić jeżdżąc po Polsce, a może i dalej.

Wombat napisał:

tak, wyprawa dookoła polski z przelotową 60km/h. Masochizm.

Zależy dla kogo. Jazda z taką prędkością ma plusy i minusy. Jedziesz wolno i więcej zobaczysz. Skuter mniej spali. Jadąc szybko musisz się bardziej na drodze skupić i nie wyłapiesz ciekawych miejsc, które się zauważa jadąc powoli.

Izdebski póki co za wcześnie na spekulacje kiedy jedziem i kto ma kiedy urlop. Na taki wyjazd trzeba się solidnie przygotować, nie tylko finansowo i czasowo. Musisz mieć sprzęt sprawny w 100%, bo jak torosina zdechnie w Wołosatem lub na jakiś warmińskich zadupiach to będzie problem. Kasy też sporo trzeba jak zauważył Padalec. Paliwo, żarcie, wejściówki (coś zawsze się zwiedzi), części, oleje, noclegi... Tysiak pęknie lekką ręką. Jak kiedyś robiłem kalkulacje takiej trasy to wychodzi, że trzeba mieć minimum te 1200 na 14 dni i 4000 km.
Jak chcesz mapki to daj maila to Ci wyśle to co do tej pory naskrobałem.

Co do kasy - u mnie problemu nie ma. Zamiast wybierać się na 7 dni na zagraniczną wycieczkę z rodziną, po prostu dostał bym te 2 tys. na taką wycieczkę ;)
Co do sprzętu - do końca zimy będzie on skończony w 100%, i zrobiony tak, żeby można było jeździć 70km/h non stop przy małych obrotach, i mieć duży zapas mocy - tak do 90km/h ;)

Urlop... Urlop... Urlop... Jak miło cieszyć się tym słowem. W firmie In Post takiego czegoś jednak nie ma.

Fajna taka wyprawa. Na www.wyprawyskuterem.pl czytałem jak chłopak wybrał się pięćdziesiatką do Grecji i do Egiptu. Można? Można. Tylko trzeba chcieć i mieć sprawny sprzęt.

Ja dziś miałem rano dylemat czym jechać do pracy. Jednak po wyjściu przed blok wszelkie watpliwosci się rozwiały. Dlaczego? Tylko i wyłącznie z tej prostej przyczyny, że Bzyczek nie zapalił. Właściwie to uruchomiłem go ale silnik zgasł po dwóch sekundach i już nie dał się zapalić. Nie wiem co to jest. Głupi już jestem... Na razie stoi pod pokrywcem.

Kisiu1981 napisał:

Urlop... Urlop... Urlop... Jak miło cieszyć się tym słowem. W firmie In Post takiego czegoś jednak nie ma.
Fajna taka wyprawa. Na www.wyprawyskuterem.pl czytałem jak chłopak wybrał się pięćdziesiatką do Grecji i do Egiptu. Można? Można. Tylko trzeba chcieć i mieć sprawny sprzęt.
Ja dziś miałem rano dylemat czym jechać do pracy. Jednak po wyjściu przed blok wszelkie watpliwosci się rozwiały. Dlaczego? Tylko i wyłącznie z tej prostej przyczyny, że Bzyczek nie zapalił. Właściwie to uruchomiłem go ale silnik zgasł po dwóch sekundach i już nie dał się zapalić. Nie wiem co to jest. Głupi już jestem... Na razie stoi pod pokrywcem.

Kisiu, Rozbierz wszystkie plastiki, wyjmij silnik, rozbierz cały silnik, i od początku wszystko poskładaj, powkładaj, po podłączaj, kable posprawdzaj, część po części. Wymień to co zepsute. Będzie działać.

Myślę o tym właśnie - a konkretnie nie CZY ale KIEDY to zrobić. Muszę wstawić ten nowy cylinder, bo na tym niby kopka jest miejscami twarda ale mam ogólnie co do niego wątpliwości. Cud, że to jeździło, bo cylinder jest z rysą, a tłok był wcześniej zatarty.

Chłopak w pracy mówił, że to wilgoć weszła do elektryki. Może tak też być. Iskra jednak jest cały czas więc nie jestem tego do końca pewien.

A i jeszcze jedno. Nie wkładaj w niego części chińskich za parę złotych. Lepiej pozbierać i kupić raz, a porządnie firmowe. Bo co Ci po takim cylindrze WM Motor jak polatasz na tym z 2 tys. km i znowu będą problemy? A jak padnie w trakcie jakiejś wycieczki? Od części z wyższej półki więcej już się wymaga, i ma się jakiś tam komfort psychiczny, i jakąś tam pewność w większej mierze, że dojedzie to całe w drugą stronę.

Madi wspomniałeś coś wypowiedzi o Wołosatym :) a`propos Bieszczad Panowie cooś słabo z odzewem :) może własnie połączyc to z pomysłem Izdebskiegio i taką etapową jazdę zrobić , każdy by dołaczył wtedy kiedy by mógł. Wiem że trudno cos planować tak wcześnie , zwłaszcza ze dla wielu z nas długi lub nawet krótki urlop to ... marzenie, jednakże taką jazde trzeba zaplanowac i się do niej przygotować. Ja to bym chciał chociaż w te Bieszczady pojechac bio jest wspaniale i do kolegi Wombata : ja z Madim i Karbonem pojechałem na 4 dni w Bieszczady chińską pizdzinką 50 cm pewnie jeszcze wtedy z blokadami , fakt było cięzko bo sprzet pocił się w upale i szedł pod górkę całe 20 km /h czasami ale będe pamiętał to ,... i jeszcze trochę i była to fantastyczna przygoda i zero masochizmu ====dla mojej osoby :) przy tej prędkosci zdążyłem obejrzeć najwspanialsze widoki.

Artek, fajnie musiało być. Każdy ma jakąś szczególną wycieczkę, którą zawsze będzie pamiętał.

Ja cylinder już mam. Żeliwny z tłokiem grafitowanym i nie chiński tylko polski.

dychul napisał:

Wombat napisał:
tak, wyprawa dookoła polski z przelotową 60km/h. Masochizm.

Wombat na jakiej podstawie mówisz, że to masochizm?

Na podstawie mojej subiektywnej oceny. Lubie jeździć pierdziszewem, ale 2-3 godziny w siodle jazdy ciągłej nie jest tym co mnie porywa. 30-60km pod warszawe wyskoczyć spoko. Jechać nim 200km po drogach pełnym idiotów z definicji i możliwości szybszych..nie.

Wombat napisał:

dychul napisał:

Wombat napisał:
tak, wyprawa dookoła polski z przelotową 60km/h. Masochizm.

Wombat na jakiej podstawie mówisz, że to masochizm?

Na podstawie mojej subiektywnej oceny. Lubie jeździć pierdziszewem, ale 2-3 godziny w siodle jazdy ciągłej nie jest tym co mnie porywa. 30-60km pod warszawe wyskoczyć spoko. Jechać nim 200km po drogach pełnym idiotów z definicji i możliwości szybszych..nie.

No widzisz, ale są na tym forum osoby, którzy jeżdżą ponad 2-3 godziny i im to zbytnio nie przeszkadza, można się przyzwyczaić. Na początku wycieczek stękałem na ból pleców, ale teraz już nawet nie odczuwam.

też jeżdże w ciągu dnia 2-3h, potrafie zrobić dziennie po warszawie 60-80km (żadna to sztuka pojechać z ursusa na saską kempe, wrócić przez mokotów i 60 cyka..).

reszta to kwestia indywidualnych preferencji. Indywidualnych - wiec rozumiem że komuś może to pasować- mi akurat nie. Powodów jest kilka. Jeden jadący skuter jest do ominięcia. Jadąc w pojedynke sam sobie regulujesz tempo. Kolumna skuterków równających do najwolniejszego (chyba naturalne) to lekka zawalidroga- zwłaszcza na pozamiejskich trasach gdzie jeździ się szybciej. Ani to bezpieczne, ani to efektywne takie przemieszczanie się. Że można i że sie da to ja nie neguje. Do częstochowy też można isc pieszo albo na kolanach - ale też nie jestem fanem.
Wycieczka tak - całodzienne kulanie sie po okolicach. Podróż przez duże P - stanowczo nie (jak dla mnie). Na takie jazdy wymyślono motory klasy turystycznej.

Wombat napisał:

też jeżdże w ciągu dnia 2-3h, potrafie zrobić dziennie po warszawie 60-80km (żadna to sztuka pojechać z ursusa na saską kempe, wrócić przez mokotów i 60 cyka..).
reszta to kwestia indywidualnych preferencji. Indywidualnych - wiec rozumiem że komuś może to pasować- mi akurat nie. Powodów jest kilka. Jeden jadący skuter jest do ominięcia. Jadąc w pojedynke sam sobie regulujesz tempo. Kolumna skuterków równających do najwolniejszego (chyba naturalne) to lekka zawalidroga- zwłaszcza na pozamiejskich trasach gdzie jeździ się szybciej. Ani to bezpieczne, ani to efektywne takie przemieszczanie się.
Wombat nie wiem w jakim wieku jesteś, ale wydaje mi się, że nie spróbowałeś jeszcze wielu rzeczy. Każdy ma inny sposób na życie i przeżycie. Nie będę się z tobą licytował kto i jak długo jest w stanie jechać non stop. Stwierdzam, że nie wypada Tobie innych krytykować za podrzucenie takiego pomysłu jakim jest np. podróż dookoła Polski. Tym bardziej, że pomysł padł od człowieka, który jest w stanie to wykonać. Sprawa jazdy w grupie. Masz w tym sporo racji. Na to też jest sposób. Kolumnę dzieli się na grupy po 2, 3 piździki robiąc przerwę na pojazd. Kolejna rzecz to jazda non stop. Nikt z nas nie jeździ małymi sprzętami bez odpoczynku po kilkadziesiąt kilometrów tak aby jazda nie miała przyjemności. Jak zacznie się sezon zapraszamy Ciebie na jakąś przejażdżkę. Nie będzie to kulanie po nocy po Warszawie, bo to nie ten wątek, a sporemu gronu z nas ta forma turystyki i spotkań nie odpowiada. Jednak na jakąś przejażdżkę w okolicach bliższych lub dalszych Warszawy pewnie z ogniskiem.
@Artek. Ja w przyszłym sezonie Bieszczad i kilku innych zakątków Polski nie odpuszczę. Jak nie będę tam w urlop, to zahaczę tam w jakiś weekend. Virago musi zrewanżować się za poświęconą kasę i serce.

dychul napisał:

Wombat nie wiem w jakim wieku jesteś, ale wydaje mi się, że nie spróbowałeś jeszcze wielu rzeczy. Każdy ma inny sposób na życie i przeżycie. Nie będę się z tobą licytował kto i jak długo jest w stanie jechać non stop.

Być może właśnie dlatego że mam tyle lat ile mam (40 idzie za rok) i sporo doświadczeń z wypraw, przepraw
Myśle patrząc po otaczających mnie ludziach że masz jakieś 2% szans spróbować tylu rzeczy co ja. Przy czym wydając taką opinie w ciemno ryzykuje podobne nie trafienie jak ty. Moge ci kilka wymienić a ty napiszesz ile z tych rzeczy też masz zaliczone :)
Tu nie chodzi o licytowanie sie kto może dłużej tylko o to kiedy taka jazda przestaje być przyjemnością. I nie krytykuje tylko wyrażam swoją opinie. Po pierwsze napisałem że to indywidualna sprawa ile każdemu pasuje.

Bardziej do mnie trafia idea takiej wyprawy ale rowerowej. Przynajmniej masz ruch. też zawalasz droge, też jest niebezpiecznie (bo nasze drogi są niebezpieczne) ale przynajmniej mięsnie pracują. Nasze drogi przez 90% czasu nie są malowniczymi zakątkami przez które warto jechac wolno tylko dziurawymi i śmierdzącymi wstęgami przez wiochy. Zwłaszcza na mazowszu które jest nudne i płaskie jak stół.

Wombat to dobrze trafiłeś, bo Dychul jest po 40-tce ;)

...Po 40-tce Wombat sporo Dychul jest,nie mówiąc np:o tym że przyprowadził Yamahę Virago sobie z Anglii w kiepską pogodę jako jej kierowca do Warszawy robiąc tą trasę w krótkim czasie.Nie pisząc o wielu innych sprawach jakie on robił z jednośladami w życiu np:odrestaurowanie pojazdów zabytkowych.Mam wrażenie Wombat że jakbyś chciał przekazać coś Dychulowi w sferze poruszania się na różnego rodzaju jednośladach to nie masz czym go zaskoczyć ha,ha,ha.....


Wombat napisał:

dychul napisał:

Wombat nie wiem w jakim wieku jesteś, ale wydaje mi się, że nie spróbowałeś jeszcze wielu rzeczy. Każdy ma inny sposób na życie i przeżycie. Nie będę się z tobą licytował kto i jak długo jest w stanie jechać non stop.

Być może właśnie dlatego że mam tyle lat ile mam (40 idzie za rok) i sporo doświadczeń z wypraw, przepraw
Myśle patrząc po otaczających mnie ludziach że masz jakieś 2% szans spróbować tylu rzeczy co ja. Przy czym wydając taką opinie w ciemno ryzykuje podobne nie trafienie jak ty. Moge ci kilka wymienić a ty napiszesz ile z tych rzeczy też masz zaliczone :)
Tu nie chodzi o licytowanie sie kto może dłużej tylko o to kiedy taka jazda przestaje być przyjemnością. I nie krytykuje tylko wyrażam swoją opinie. Po pierwsze napisałem że to indywidualna sprawa ile każdemu pasuje.
Bardziej do mnie trafia idea takiej wyprawy ale rowerowej. Przynajmniej masz ruch. też zawalasz droge, też jest niebezpiecznie (bo nasze drogi są niebezpieczne) ale przynajmniej mięsnie pracują. Nasze drogi przez 90% czasu nie są malowniczymi zakątkami przez które warto jechac wolno tylko dziurawymi i śmierdzącymi wstęgami przez wiochy. Zwłaszcza na mazowszu które jest nudne i płaskie jak stół.

Masz wiele racji w tym co piszesz we wszystkich aspektach. Super, że w swoim życiu zdobyłeś ogrom doświadczeń i wspomnień. Ja natomiast jestem zadowolony, że miałem szczęście poznać osobiście każdą z osób poprzez skuterowo ogólnie. Nie mogę się doczekać wiosny, kiedy znowu gdzieś pojedziemy daleko lub blisko i miło spędzimy czas. Każdy wypad jest dla mnie lekcją czegoś nowego. Uczę się od osób nawet 2 razy młodszych ode mnie. Mimo zimna dobrze spotkać się z wieloma bądź chociażby telefonicznie porozmawiać. Cieszę się z możliwości komuś z naszego grona być pomocnym lub samemu uzyskać taką bezinteresowną pomoc.

ja nie pisze o przygodach z motorami z którymi miałem kilkunastoletnią przerwę (w tej dziedzinie nie aspiruje do posiadacza przygód i opowieści) i teraz dopiero wracam do starej zajawki tylko o robieniu w życiu rzeczy dziwnych które z powszechnie niezrozumiałych powodów sprawiają przyjemność. Mam w życiorysie kilkanaście takich.

Czy umiałbym przejechać ciężkim motorem trasę z UK do PL którą kilka razy zrobiłem samochodem?.Pewnie tak. Czy przy kiepskiej pogodzie taka podróż sprawiłaby mi przyjemność? Pewnie nie. (Choć pewnie później byłoby co opowiadać). Robiłem głupsze rzeczy w życiu i jeszcz e pewnie kilka zrobie.
Na pewno nie miałbym frajdy jadąc skuterkiem 60km/h (bo pewnie takaby była przelotowa). JA (mła) bym nie miał. Ktoś może by miał. Większość polskich dróg głównych i pobocznych znam - są dostatecznie nudne przy ponad 130. Przy 60 na wibrującym skuterze ciągnęły by się w nieskończoność. Choć raz na 1600 kilometrów trasy trafia sie 5-10cio kilometrowy kawałek który wspominasz i na który byś wrócił tylko po to żeby jeszcze raz go tak przejechać. Znam i to uczucie dobrze.
Nasze drogi dla małych pojazdów wolnobieżnych (niemalże) nie są też zbyt bezpieczne. Kretyni na 3, kretyni uciekający przed takimi na 3 na pobocze przy którym ty sie poruszasz te ~60 a oni walą 100-120..itd Nie mamy zbyt gościnnych tych dróg.
A nim sie urodziło dziecko 7 lat temu miałem takie fazy że wychodziłem z roboty o 17tej i zachciało mi sie zajarać fajka na plaży i na morze popatrzeć. Wiec wprost z pracy w wawce samochodem np na Hel. 22-23 zapalić na plaży i powrót, praktycznie do roboty od razu.

Naskoczyliście na mnie bo śmiałem napisać że nie jestem fanem długich wypraw skuterem (skuterkiem w zasadzie). No nie jestem. Krótkie lubię a długich nie. I to nie grzech i nie widze nic złego że sie swoją opinią podzieliłem.
Rozumiem że ktoś może czerpać z jazdy małym skuterem w polske mase frajdy (ja mam taką frajde tylko poruszając sie po warszawie i okolicach). Wiem też że ja jadąc \\\"50tką\\\"bym takiej frajdy nie miał. Męczyłby mnie brak prędkości którą lubię tam gdzie można ją rozwinąć i na sprzęcie który nie sugeruje że pewne zakresy to już prawie samobóstwo.
Ale przy 150-250cm i 150-180kg motorze już by to wyglądało inaczej bo to inny świat, inne prowadzenie, inna klasa sprzętu i inna jazda lepsza w trasie z każdym kilogramem motocykla który ma czym pojechać.
Nie podnieca mnie zrobienie tego \\\"na rekord\\\" 50tką bo sie da. Wiele rzeczy sie da. Pewnie nawet można taką 50tką przejechac ekstremalnie Isle of Man TT ale jakoś mam wrażenie że to by nie było to (choć osobiście nie próbowałem). Ja mam frajde jeszcze z korzystanie z dobrze dobranego sprzętu. A taka jazda...na dłuższą mete czułbym sie jak kot na odkurzaczu.
po prostu jak czytam o trasie na lublin i Kazimierz którą znam jak własną kieszeń i zawsze łykam jak gorzką pigułke... i jak mam przed oczami że sie mam te nudne kilometry kolejny raz brać ale teraz snuć sie tam skuterem...brrrrr! Wiec darujcie mi życie ale dla mnie gdybym sam to sobie zrobił to masochizm. DLA MNIE. Ja sie tylko podzieliłem własną opinią. Nie pisałem że jesteście masochistami i kretynami wiec nie odbierajcie tego osobiście.

edit:
ocho, zaraz widzę że sie stanę wręcz aspołeczną jednostką tutaj.

>>> Nie mogę się doczekać wiosny, kiedy znowu gdzieś pojedziemy daleko lub blisko i miło spędzimy czas <<<

Jak blisko to bardzo chętnie dołącze, mogę?
jak daleko to nie bo wiem że to nie dla mnie.