Gdyby współczesne komputery miały funkcję wbijania gwoździ w palce na odległosć to pewnie zaczęlibyście teraz tego dobrodziejstwa używać:-D
Artek - tak, to musiałem być ja. Numery 41 - 23 robię z buta, a 21 - 1 podjeżdzam. Musiałem nie zwrócić na ciebie uwagi, bo dziś miałem sądny dzień. Rano miałem małe problemy z zapaleniem ale to pikuś. Gdy miałem wyjechać na rejon straciłem półtorej godziny. Znów to samo co w czwartek. I to nie po tankowaniu. Nie wiem czy on gdzieś łapie wilgoć czy woda się wykrapla... Co chwila zapalał na sekundę, góra pięć i gasł. A ja wykręcałem świecę i przedmuchiwałem, po czym wkrecałem ponownie. Nie wiem ile razy tak zrobiłem. Udało się w końcu ruszyć. Doałem w sumie chyba z pół butelki Xeramica do uszlachetniania benzyny i na razie chodzi. Będę tego używał już przy kadym tankowaniu o tej porze roku.
Musiałem zrobić jeszcze kilka listów z drugiego rejonu. To też zajęło czas więc tym bardziej wkurzyłem się na awarię. W poniedziałek byłem chory i wyszedłem z pracy po godzinie. We wtorek pojechałem na pogrzeb babci mojej żony - na przygotowania i ceremonię w środę. I jakbym jeszcze dziś oddał listy z powrotem to by było... Jednak się udało.
Jak dziś startowałem do pracy (oczywiście Pancerzownicą) to była wiosenna burza z piorunami, a jak wracałem to w czasie śnieżycy. Idzie chyba koniec świata. Wszystko zgodnie z przepowiedniami różnych wyroczni. Pisały one o takich kataklizmach. Na szczęście mimo ekstremalnych warunków to Pancerzownica prowadziła się w miarę stabilnie po lodzie pokrytym cienką warstwą śniegu. Gorzej było na zakrętach w czasie hamowania i nagłych porywistych podmuchach wiatru. Wtedy musiałem się podpierać. Znając Maru pewnie w dalszym ciągu uważa, że lepiej, bezpieczniej, pewniej i wygodniej byłoby po mieście jeździć na Virago mimo takich warunków.
Nie wiem co będzie i co by było. Suzuki już się uśmiecha na parkingu. Ale po kolei...
Rano nie miałem żadnych problemów z zapaleniem. Kopnąłem dwa czy trzy razy i Bzyczek zagrał aż miło. Ruszyłem do pracy. Zastanawiałem jak się jeździ skuterem na lodzie podczas tajfunu. Da jednak radę. Nie było aż takiego wiatru, a lód tylko na drogach osiedlowych. Opierdzieliłem rejon domkowy i musiałem jeszcze pojechać na bloki - zgodziłem się wziać kilka poleconych, bo i tak miałem po drodze do domu. Przy trzecim zgasł silnik - był nagrzany, po kilku godzinach niemal ciągłej jazdy. Zgasł jakby ktoś kluczyk przekręcił. Sądziłem, że spadł weżyk doprowadzający paliwo do gaźnika. Jednak nie. To było to samo co ostatnio - z tą różnicą, że suszenie świecy i inne zbiegi wszelkiej maści już nie pomogły. W punkcie awizacji nie pozwolili przetrzymać go do poniedziałku. U znajomej ochrony też nie. Postawiłem go na Cieszyńskiej - nie przypiętego, bez plandeki, a tylko przy słupie. Byłem już tak wściekły, że zostawiłem go w cholere i wróciłem do domu tramwajem 35. Jutro pojadę go przypiąć i okryję pokrywcem. Nie wiem kiedy go zabiorę. Zobaczę, na razie nic nie wiem.
Jakbym nie posłuchał tego pajaca (zastepcy kierownika) i nie brał tych dodatkowych listów to teraz miałbym Bzyczka pod blokiem i nie zastanawiał się co z nim. A tak to będą jeszcze tylko pretensje w pracy, że nie rozniosłem.
Dobrze, Marku. Będę pamiętac. Pewnie dziś się do niego przejadę. Mam nadzieję, że będzie jeszcze co z niego zbierać. Dobrze, że stoi w miejscu gdzie będę go bardzo czesto widywał.
Dobrze, Marku. Będę pamiętac. Pewnie dziś się do niego przejadę. Mam nadzieję, że będzie jeszcze co z niego zbierać. Dobrze, że stoi w miejscu gdzie będę go bardzo czesto widywał.
Jak nie dasz rady jego odpalić to możesz jego ściągnąć do mnie. Z Cieszyńskiej to tylko prawie 4 km do Woronicza 76. Mogę twój skuter przechować jakiś czas pod dachem w bezpiecznym miejscu. Spokojnie w chwili wolnego przyjedziesz i znajdziesz usterkę. Niestety w twoim przypadku szukanie usterki jest dość trudne, na macanego. Może to być cewka z przewodem, prądnica, świeca, masa na ramę lub brudne styki akumulatora, fajka. Będę dziś działał w domu, jeśli będziesz chciał jego u mnie zostawić to także dzwoń 607 420 460.
W poniedziałek mi się dłużej zejdzie ale się zdzwonimy, bo nie wiem dokładnie ile będzie roboty. Może uda się usunąć usterkę. Dziwne, bo w czwartek świeca była zalana, a wczoraj dosć sucha. Czy to gaźnik? Ciekawe...
W poniedziałek mi się dłużej zejdzie ale się zdzwonimy, bo nie wiem dokładnie ile będzie roboty. Może uda się usunąć usterkę. Dziwne, bo w czwartek świeca była zalana, a wczoraj dosć sucha. Czy to gaźnik? Ciekawe...
To takie gdybanie. Pancerzownica także robi mi podobne fochy, ale jeszcze nie musiałem jej zostawiać za karę. Jeszcze została mi wymiana przewodu wysokiego napięcia. Próbowałem już wszystkiego i wciąż łapie focha, że na ciepłym silniku zapali na 2 sekundy i gaśnie. Zwykle po zmianie świecy usterka przechodzi na jakiś czas. Możliwe, że na zimnym silniku zapali tobie, ale z taką przypadłością trudno używać tego skutera w pracy.
Tak, właśnie Wojtku. Nie chcę się zastanawiac czy dojadę do celu czy nie. Wszystko do tej pory było dobrze - a konkretnie do czwartku. Zimny zapalał na sekundę i gasł. I tak cały czas. A wczoraj nawet ciepły nie zagadał. Przewodu w.n. tez dawno nie zmieniałem, bo rok. Mam jeszcze w skrzynce jakiś to poszukam, ewentualnie kupię. Co do świecy to mam 6 z przebiegiem około 6000 km i 7 - oryginalną - dostałem ze skuterem - z przebiegiem chyba trochę mniejszym.
Czyszczenie gaźnika na pewno nie poszkodzi. Przewody paliwowe trzeba zmienić, bo robi się wilgotno przy filtrze i ogólnie są jakieś sztywne. A co do oleju to teraz chyba silnik przywykł i lepiej jakoś chodzi nan nim.
Sprawa częściowo załatwiona. Pojechaliśmy ze szwagrem samochodem na Cieszyńską. Dziwne, bo skuter stał cały i nic kompletnie mu nikt nie zrobił. Na miejscu popróbowałem kopać kilka razy bez wiary i nadziei ale - o dziwo - udało się i zapalił. Dobrze, że zauważyliśmy, że olej cieknie. Kiedy zdejmowałem gaźnik do sprawdzenia musiał pęknąć zesztywniały od mrozu wężyk. Andrzej pojechał do domu Swiftem, a ja Bzyczkiem.
Na Niepodległości znów mi zgasł. Dostrzegłem jednak, że weżyk paliwowy zsunął się z gaźnika. Założyłem go i dojechałem do domu.
Pod blokiem zmieniłem przewody paliwowe razem z filtrem. Założyłem stary, oryginalny, siatkowy. Na razie chodzi ale zastanawiam się czy rozwiązałem problem i czym jechać jutro do pracy. Ryzykować czy nie?
Szczepciu - spokojnie :-) Ten dział słynie z tego że tu się pisze o wszystkim a o tytułowych wycieczkach jak najmniej - to taki HAYDE PARK ludków z Mazowsza. Mi też to trochę na początku przeszkadzało - ale z czasem się przyzwyczaiłem :-)
Wombat => gdy zajechaliśmy było ładnie - nie wiało i nie padało. Tylko trochę zimno było i gdy benzyna polała mi się na palce miałem wrazenie, że oblałem je propanem-butanem - tak było mi zimno. Ale dałem radę nawet cybanty założyć.
Szczepanie => ten temat powinien nazywać się \\\\\\\\\\\\\\\"Off Topic mazowiecki\\\\\\\\\\\\\\\" ale Madi pewnie nawet nie myślał, że tak się rozrosnie. Cóż, płynącej rzeki nie zatrzymasz.
Padalcze => dobrze, że żyjesz. Musim się kiedy spotkać. Jak Twoja Srebrna Strzała?
Ja jeszcze muszę zmienić kit cylindrowy. To, co słyszę przy kręcącym się rozruszniku woła o pomstę do nieba. Miałem czekać aż mi się ten dziadowski olej skończy ale mam go jeszcze ponad cztery litry i nie ma co... Stanie mi kiedyś z braku kompresji gdzieś na Karczunkowskiej i co będzie?
Przypuszczam, że moje problemy były wywołane przez niedrożny papierowy filtr paliwa. Założyłem siatkowy - jak przewidział producent skutera.
Panowie, może zaczniemy gadać o jakiejś większej wycieczce w sezonie 2014? Proponuje: Wyprawa dookoła Polski. Kto, gdzie, kiedy macie urlopy? na ile dni? :) Może jakaś mapka?:D
Panowie, może zaczniemy gadać o jakiejś większej wycieczce w sezonie 2014? Proponuje: Wyprawa dookoła Polski. Kto, gdzie, kiedy macie urlopy? na ile dni? :) Może jakaś mapka?:D
Młody a masz tyle pieniędzy żeby porywać się na taką wyprawę ??? - KISIU - musim się spotkać, pogadać , może coś siorbnąć :-)