Grupa Mazowiecka - nasze wycieczki.

dychul napisał:

izdebski12 napisał:

Kisiu1981 napisał:
Tajwańskie nie badziewie. Jest gorsze od Naraku ale to nie badziewie.
Wojtku, wiem i zgrywam się poniekąd tak sobie otroszyneczkę.

Wiem, że nie badziewie, ale ja osiągnąłem taki etap w moim tuningu, że albo kupuje część po całości - najlepszą na moje wymagania (nie mówie tu o malossim :P - bo mnie na to nigdy stać nie będzie). Mam już duże zaufanie do firmy Naraku, i staram się tylko w tym teraz robić ;p. Oczywiście takie pierdoły jak akumulator to aż tak to nie, ale części do silnika owszem. Potem będę sobie gadał "mogłem dorzucić xx złotych, i mieć naraku, niż mięć takiego wm motor czy MCN cylinder, który był "tajwański", i co? I leży na półce z przetarciem po pękniętym pierścieniu. ;p

Cylinder możesz przeszlifować na Ząbkowskiej w firmie Arimot

Będę szlifował cylinder za 60 zł?

Nas dziś czeka troszkę jeżdżenia, musimy pojeździć między innymi : Leroy Merlin
i parę innych sklepów budowlanych, będziemy z Basią szukać odpowiedniego zamka
oraz paru innych potrzebnych nam "drobiazgów" , później naprawa 2 kompów dla znajomych
tak że z jakichkolwiek przejażdżek dla przyjemności w ten weckend musiałem zrezygnować.
Zresztą wczoraj śmignąłem na Grochów - nieźle mnie przewiało jadąc na "siekierze"
czułem się jak na żaglówce tak mną bujało.

Ja też planuję dziś trochę pojeździć -gdzieś za godzinkę będę wyjeżdżała:)

Cylinder możesz przeszlifować na Ząbkowskiej w firmie Arimot

Będę szlifował cylinder za 60 zł?

No tak bez sensu.

adastra13 napisał:

Nas dziś czeka troszkę jeżdżenia, musimy pojeździć między innymi : Leroy Merlin
i parę innych sklepów budowlanych, będziemy z Basią szukać odpowiedniego zamka
oraz paru innych potrzebnych nam "drobiazgów" , później naprawa 2 kompów dla znajomych
tak że z jakichkolwiek przejażdżek dla przyjemności w ten weckend musiałem zrezygnować.
Zresztą wczoraj śmignąłem na Grochów - nieźle mnie przewiało jadąc na "siekierze"
czułem się jak na żaglówce tak mną bujało.

Maru przejażdżki dla przyjemności dawno skończyły się, a na tę porę roku będę powtarzał jak mantrę INNE UBRANIE.

Motocykla w Świnoujściu nie kupiłem w końcu (przy spotkaniu w większym gronie opowiem dlaczego nie).Spodnie motocyklowe firmy Frank Thomas z Gore-texu kupiłem,kurtkę długą zimową z dopinanym kołnierzem-kominem kupuję już.Nowy kask LS2 Delta FF369 też.A na dokładkę X-max 100% musi do Darka do Otwocka-cylek,zawory i on zobaczy co jeszcze.Tak wygląda u mnie sytuacja na dziś......i dziś lecę na 5 dni do Amsterdamu zwiedzać i palić Haszyszniki więc pozdro dla Was Wszystkich Mazowiecka........;) Robertonos

Amsterdam ymmmm "czerwoner ulice" "dopalacze" :) bywałęm tam za dobrych czasów dosyć często, zazdroszcze :) udanego p0obytu Wielki Bracie :)

No i trochę pojezdziłam - do Góry Kalwarii i z powrotem. Miałam dużo przyjemności:). Wiatra we włosach niestety nie było bo byłam w kominiarce. Trochę paluszkam było zimno. Trzeba załatwić inne rękawiczke dla jazdy w taką pogodę. A tak w całości - to super. Polecam! :D :D

Też troszeczkę pojeździłem, ale po okolicach Piaseczna.
Robertonos, wracaj cało i uśmiechnięty.

Bordeaux ma piękną zwartą starą zabudowę to prawda,przepływa przez nie rzeka Garonna tuż przy delcie i ujściu do oceanu,wieczorny spacer nad jej brzegiem z piwem w ręku super wspominam.Ale nie ma tam takich fajnych kanałów jak w Amster.Po za tym jest miastem bardziej religijnym i konserwatywnym,odwrotnie do Amster gdzie panuje totalny liberalizm,no i nie ma coffe shopów ha,ha a tu są Wala ;)Bordeaux to miasto zabytków i architektury a Amster zabawy i luziku,po za tym Francuzi mają inną mentalność od Holendrów.A przy okazji jak byłaś w Bordeaux odwiedziłaś może położone nie całe 200 kilometrów na północ nad samym już oceanem przepiękne miasto La Rochelle?Wydaje mi się ono jeszcze ładniejsze,mniej zatłoczone i bajkowe.Nie martw się jak się uda to przywiozę jakieś blanty do jarania,chociaż trochę mam nadzieję że przemycę :)Bo tam towar jest świetny,nie to co u nas w Polsce badziewie i chemia.Pozdro for U.

ArtekToros i Filippo73 dziękuję Wam Bracia,no mam nadzieję dobrze się bawić.A uśmiechnięty,wyluzowany i odpłynięty psychicznie wrucę na pewno ha,ha,ha ;)Mam nadzieję że po takich ilościach skrętów i palenia z bonga mózg mi ostatecznie nie wyparuje Błahahaha.......

Fajnie tam masz, Robertonos... Korzystaj ile możesz i póki możesz.

Dziekuję Bogu za Google Maps, bo tylko dzięki nim mogę poznawać i odkrywać swiat...

z tym przemycaniem to lepiej se daj spokój ! każdy bagaz na lotniksu lotu z amsterdamu jest wąhany przez labradora lub innego wyszkolonego pieska . jak latałem swego czasu zawsze jakiś naiwniak wpadał w ręce dzielnej strazy :)fajnie to wygląda po cywilu goście zdejmują zdziwionego "tursytę" więc jaraj na miejscu :)po co się łądować w kłopoty

może wepchnij w dupę sobie i nie myj się ze 4 dni to niewyniuchają

Polak potrafi, jak by chciał, to i by w żołądku przemycił ;)

Nie mogę doczekać się kiedy odbiorę Virago z nowymi lagami i sprężynami progresywnymi. O uszczelniaczach nie wspomnę i oleju w tym zawieszeniu. Następna część projektu związanego z moim motocyklem będzie miała miejsce po nowym roku w Skarżysku Kamiennej. Tam zawiozę motor na 1 dzień. Stamtąd moto trafi do RJ-moto.pl Kiedy wyjedzie o własnych siłach z tego warsztatu mam nadzieję, że nastąpi już piękna pogoda do jazdy. Jeszcze długa droga przede mną i moim sprzętem.

RJ-moto.pl ten na Krasnowolskiej? Pan Robert Janas opony mi zakładał.

O co chodzi z tymi sprężynami progresywnymi?

Sprężyny progresywne to takie, które im bardziej się uginają tym stają się twardsze.

Muszę się pochwalić. Nabyłem w lidlu gacie termiczne i jesień stała się prawie latem ;)

Acha. To przynajmniej zdechnę mądrzejszy.

Sa te gacie jeszcze? Może się wybiorę do Lidla...

Na Krasnowolskiej zgadza się tyle, że nie Robert tylko Rafał. Szalenie podoba mi się ten człowiek jako fachowiec. Widziałem jakie rzeczy jest w stanie zrobić z dziedziny, która mnie bardzo interesuje w związku z moim projektem. Podobał mi się porządek w jego warsztacie na posesji. Z tymi sprężynami Filip ma całkowitą rację. Przy gwałtownym hamowaniu przód mi strasznie nurkował i piórnik walił w błotnik. Ponadto jedną lagę miałem skrzywioną i już chromy zaczęły przegrywać walkę z czasem. Więcej nic nie będę mówić, aby nie zapeszyć.