Dzięki, Marku. Tak jak nie ma ludzi i zwierzat nieśmiertelnych i nie chorujacych, niewyczerpanych źródeł i perpetuum mobile tak i nie ma nie psujacych się pojazdów.
I nikt nie jeździł... A bym sobie pojeździł...
Dzięki, Marku. Tak jak nie ma ludzi i zwierzat nieśmiertelnych i nie chorujacych, niewyczerpanych źródeł i perpetuum mobile tak i nie ma nie psujacych się pojazdów.
I nikt nie jeździł... A bym sobie pojeździł...
Ale Kymczak ma dłuugie czasoprzebiegi,co nie ?
Tak, Szczepciu. Ma na pewno. Dlatego moim nastepnym skuterem prawdopodobnie będzie jakies Kymco - pewnie w 2T. Marzy mi się taki zadbany ZX ale cieżko znaleźć takiego nie po pizzerii.
Jadę dziś do kolegi (tego od Yamahy) i może namówię go w końcu żeby założył konto na Skuterowo.
Dostałem właśnie info, że pacjent (Virago) po przeszczepie czuje się dobrze. Piec odpalił od strzała. Nic nie puka, nie stuka i nie cieknie. Teraz rekonwalescencja polegająca na regulacji gaziorów i synchronizacji, kosmetyka i oczywiście jazdy próbne. Najpóźniej Do połowy przyszłego tygodnia ma być gotowy. Teraz już nie będę miał wyjścia i minimum 1 sezon trzeba będzie pośmigać skoro tyle środków zostało zainwestowanych.
a ja dziś na Jejmość Jędzy zaliczyłem glebę (2-gi raz w tym roku)
Jezus Marian, Marku! Jak to się stao?
Wojtku - dobrze, że Twój rumak żyje. Teraz reguluj i śmigaj.
Maru dobrze, że zainwestowałeś w gmole. Mam nadzieję, że obyło się bez uszkodzeń ciała i sprzętu. Teraz ja zastanawiam się nad takimi gmolami jak twoje.
@Kisiu ja niestety nie dotykam się do Virago. Zbyt skomplikowane i zbyt małe doświadczenie. Ograniczam się do grzebania przy Jawkach.
Tak więc regulacje i próby zostały mechanikom.
ot normalnie, na zakręcie kałuża pełna liści , z boku pojawił się samochód wiec nagłe hamowanie i poślizg przedniego koła.Kisiu1981 napisał:
Jezus Marian, Marku! Jak to się stao?
Zaraz się zbiorę pod wiatę wymieniać gaźnik z wariatorem w Camaro, wczoraj Bartolini oferował pomoc w tej kwestii wiec może w miarę sprawnie to pójdzie
Ja w ubiegłym roku także glebę zaliczyłem na Mustangu w podobny sposób. Ostro wchodziłem w zakręt, a tam czekał na mnie rozsypany piasek. Oba koła straciły przyczepność.adastra13 napisał:
Kisiu1981 napisał:
Jezus Marian, Marku! Jak to się stao?ot normalnie, na zakręcie kałuża pełna liści , z boku pojawił się samochód wiec nagłe hamowanie i poślizg przedniego koła.
Jędza niby cała tylko dziwne ze przy upadku polała się waha - nie mogę dojść skąd .
Zaraz się zbiorę pod wiatę wymieniać gaźnik z wariatorem w Camaro, wczoraj Bartolini oferował pomoc w tej kwestii wiec może w miarę sprawnie to pójdzie
Dychul,
jak na razie nic nie planowałem poza zrobieniem Camaro, wiec spotkanko możne być , teraz złażę pod wiatę do skuterów
Maru musisz uważać, liście są cholernie śliskie, też miałem ślizga na liściu na Chyliczkowskiej w Piasecznie, ale udało się opanować.
No i kuźwa nać znowu. Już myślałem, że zatankuje Mustanga, wytrę z kurzu i nakryje kołderką i pozwolę przespać jemu zimę. Napracował się wożąc moje 4 litery do roboty i tam gdzie trzeba było. Dziś zauważyłem, że ma złamaną szprychę w tylnym kole. No i niestety trzeba będzie jeszcze to zrobić, aby nie stał przez zimę jak ta kaleka. Eh
Dychul nie przejmuj się -0 zrobisz i będzie spał całą zimę albo zimy wogóle nie będzie i pojedziemy na ognisko wszyscy jeszcze .
ps.. zajebisty avatar :) cud ... rosyjski żołnierz na krańcu świata :)))))
Jakby powiedział Ferdek Kiepski i gitara. Szprycha założona koło również. Teraz zatankować Babcię i pod prześcieradełko na III piętro. W poniedziałek lub we wtorek dojedzie Virago i także do wiosny będzie tam stało. Pancerka zaś będzie pracować przez jesień i zimę do większych mrozów śniegów. Kiedy one nastąpią przesiądę się na rower. To pędzidło ma chociaż ogrzewanie. Wystarczy, że później wyjdę do pracy to po przyjechaniu na miejsce koszule mam mokrą, a ze mnie aż paruje. Takie jest w mojej welocypedzie ogrzewanie. Artek kruciec doszedł? Longija już sprawna?
Ja dziś stałem w korku na wylotówce na Mińsk. Do Międzyrzeca 150 km jechałem ponad trzy godziny. Ech, mówię Wam, naprawdę... Gazu pali niedużo ale gdy przełączy się na benzynę to żre jak głupi. Może się za nią stęsknił?
Kisiu1981 napisał:
Ja dziś stałem w korku na wylotówce na Mińsk. Do Międzyrzeca 150 km jechałem ponad trzy godziny. Ech, mówię Wam, naprawdę... Gazu pali niedużo ale gdy przełączy się na benzynę to żre jak głupi. Może się za nią stęsknił?
Kisiu, dziś trochę pojeździłem po mieście. Ogólnie był luzik, aż jestem zdziwiony, że takie utrudnienia napotkałeś? Znam tę drogę b. dobrze. W którym miejscu tak utknąłeś?
A u mnie- Mustang nakarmiony paliwem pod korek, wyczyszczony z napompowanymi kołami, nakryty prześcieradłem zapadł w sen zimowy. Na wiosnę obudzę jego, a na dzień dobry dostanie nowy łańcuch.
Swojego bzyka jeszcze nie chowam, mam nadzieję, że jeszcze pojeżdżę. Podobno do wtorku ma być całkiem ciepło.
Filipie już Mustanga nie będę budził. Ale na wiosnę już Ciebie przypilnuje, abyś fachowo ozdobił zbiornik Mustanga. Ja także mam nadzieję, że jeszcze pojeżdżę w tym roku.
To będzie dla mnie zaszczyt i prawdziwa radość, móc mieć choćby malutki udział w odbudowywaniu klasyków.
Filipie daleko mi do odbudowania klasyków. To są motorowery użytkowe. Łatam je na tyle ile mi starczy środków i możliwości. Miło mi, że chętnie przyłożysz rękę do mojej Babci. Mi daleko do tego co robisz, a widziałem na fb.Filippo73 napisał:
To będzie dla mnie zaszczyt i prawdziwa radość, móc mieć choćby malutki udział w odbudowywaniu klasyków.