BREDNIE ARASZA74 (pe)PEGI 42

Just_as_plan... napisał:

EFi nie jest takie bardzo do przodu, a zwłaszcza przy jednym garnku, więc umiejętnie korzystaj z tego co już masz, a spokój ducha będzie ci dany. ;-)

To teraz powiedz to gościowi od wyje... nowoczesnego Mercedesa (nie powiem ci z głowy jaki model bo porostu nie kojarzę ale za jakieś 200 tys zł to napewno) który wczoraj parkując w garażu parę metrów od mojego CC zwrócił mi uwagę, żebym nie rozgrzewał silnika w garażu tylko na zewnątrz. Bo mu śmierdzą spaliny i w ogóle to bla bla bla... On sobie odpala silnik po nocy i po 5 sekundach rusza mając wszystko w d. No a ja zanim ruszę, to muszę chociaż te 2-3 minuty rozgrzać na ssaniu żeby w ogóle złapał obroty i się nie dławił.
Jak widzisz, ja umiejętnie korzystam z tego co mam. Ale inni (mający lepiej) najwyraźniej nie rozumieją tej idei.

A Dziki zachwycony Aprilką i jej nie porzuci :-)
*
Dzięki Panowie za tak ożywioną dyskusję. Pewnie, że każdy z nas jest inny, ale też z doświadczeń wielu warto korzystać, bo samemu się wszystkiego nie przetestuje, nie ma szans. Na dodatek jeszcze ja sobie początkuję, a Wy w większości latacie już dość długo, na wielu modelach i jeszcze w nich grzebiecie. Kymco GT 300 mnie kusiło i nadal kusi, chociaż po Murzynku zacząłem też bardziej zwracać uwagę na wygląd (do tej pory mi to kompletnie wisiało). A czarnuszek ROBI wrażenie :-) Ja w zasadzie nic nie wożę (poza wspomnianymi gaciami na zmianę), ale jeśli nie będzie to Honda Integra, to może nie być nic w przekroku (płaska podłoga mile widziana), bo po co ma być, jak może nie być :-) W końcu to skuter, nie motocykl. GT mi się podoba właśnie dlatego, że robi wrażenie dużego, a nie jest ^opasły^, to nadal miejskie jeżdzidło, idealne w korek, a wypierd już ma. Wszystkie argumenty Pawelecm trafiają u mnie na podatny grunt :-)))
Dzięki za opis!
*
Spadam do kina, dziś grają ^Żyć nie umierać^. Oczywiście na moto, a chyba zaraz zacznie lać, chociaż nie powinno, bo miało nie padać... jak zwykle :-)

A Dominik poszedł już po żyletki. I zwykły rylec. :-)
>
I jednak nie chcę wiedzieć jak je wykorzysta, bo gwoździe same już czekają w kolejce. :DDD

Wombat nie taki skory do robienia se kuku, a ja już dawno mówiłem, że maxi skutery mnie nie kręcą (poza integrą). Ale to się wszystko może jeszcze zmienić, no bo co te hormony robią mi z mózgu, to już nikt nie wie. Może być też tak, że za pół roku przywyknę do biegówki w korkach i napiszę, że jest spoko i luz :-)
Byłem raz na czwartkowym spotkaniu Burgmanii i też się podjarałem do maxi, a potem pomyślałem: a na @#$% mi to...? :-)))

Sztachnij se feromona. Jeden raz to jednak jest za mało, piękny kawalerze. ;D

Druid by zamienił ale na sr300;:)

No tak, na sr300 pewnie tak :-)
*
Panowie... kino polski lekkie, łatwe i przyjemne raczej nie jest, a tu mamy film o akoholiku, co spaprał żywot swój i bliźnich, po czym zapadł na raka i (przewidywalny spoiler) - umarł. Wyszedłem rechocząc, a i podczas seansu było zabawnie. Polecam! Kot (ten drugi, aktor znaczy sie, Tomasz) do zjedzenia. Klasa :-)))

że jaki tytuł?

^Żyć nie umierać^

Paci, dwa kopytka z rana:
1. Czy nie narobię sobie brudu, jak dam Murzyna teraz, kiedy ma zalane 100 oktanów do zbiornika, na regulację (gaźników)? Normalnie jednak używam 95...
2. Ssanie. Odpala spoko, chwilę się rozgrzewa, ruszam, po chwili zamykam. Teraz, jak jest zimniej, a Muzina ciepłolubną bestyją jest, do tego konstrukcja silnika mocno go chłodzi (małe tłoczki dwa w wielkich obudowach + chłodnica oleju), robię nieco inaczej: odpalam na ssaniu, daję pół (do 2K), ruszam, po kilkuset metrach daję 1/4 i tak jadę kolejne kilkaset metrów. Te kilka skrzyżowań na ssaniu powoduje, że przestaje szarpać, zanim się troche nie rozgrzeje. Mogę tak?
Bo gdzieś jakiś mądry napisał, że jazda na ssaniu jest szkodliwa dla silnika i niewskazana... Ale z moich doświadczeń z puszkami, to zawsze się używało ssania podczas jazdy na zimnym silniku i nikt z tego powodu nie płakał, bardziej mu zaszkodzi to szarpanie...

oczywiście że możesz - własnie tak sie powinno ze ssania korzystać a nie on/off

No widzisz Wombat, a człowiek czyta jakieś pierdoły w necie i zaczyna wątpić w to, co praktycznie już wie (i przerobił)... :-)
Dzięki!
A co myślisz o pierwszym pytaniu? Ja mam wątpliwości, bym chyba wolał wyjeździć to paliwo, zalać zwykłej i dopiero dać na serwis. Niby nie ma tu ustawiania zapłonu, bo jest moduł, a nie aparat zapłonowy, ale jednak regulacja (i jak rozumiem synchronizacja jakaś) dwóch gaźników to nie w kij pierdział, jak to się rozjedzie po zatankowaniu innego paliwa, będzie kiłka-mogiłka. Z drugiej strony, nie rozjechało się po zatankowaniu lepszego, to może jednak niekoniecznie... Zasadniczo głównie będę latał raczej na 95, no nie wiem...

ja bym go regulował na docelowym aczkolwiek dużych różnic nie będzie. LO to jednak głównie kompresja i czas zapłonu a nie dawka

1.nie narobisz,już 101 raz nie będę tłumaczył że octany to nie moc paliwa a wydłużenie procesu spalania a nisko oktanowe powodują spalanie stukowe.
2.Oczywiście że możesz:)[skutery mają automatyczne i niektóre rozłączają je późno,więc jadą na ssaniu]

Oktany to nie moc paliwa, oktany to nie moc paliwa, oktany to nie moc paliwa... :-)))
*
Ja też myślę, że umówię na serwis, jak przepalę to co mam w zbiorniku, czyli jakoś... za miesiąc?!
Masakra :-)))

Oktany to jak najbardziej moc tylko że żeby z niej skorzystać silnik musi spełniać specyficzne warunki - ma być wyżyłowany żeby skorzystać z potencjału takiego paliwa.

Oktany to jak najbardziej moc paliwa, oktany to jak najbardziej moc paliwa, oktany to jak najbardziej moc paliwa... :-)
Kurde... :-)))
Wiecie co, wczoraj po raz kolejny przebijałem się centralnie w korkowej masakrze o 17:30 do kina, czyli z Mordoru do Arkadii (Cybernetyki, Żwirki, pl. Zawiszy, Towarowa, Kercelak, Okopowa i na deser moje ulubione Rondo Radosława radość sama), cały czas ( z małymi przerwami) w korku. Zajęło mi to standardowo - 20 minut. W pewnym momencie jechaliśmy (przebijaliśmy się gęsiego między autami) w piątkę: Murzyn 125, skuterek 50 (dziewczynka, ale odblokowana, no bo jak...), kymco XCITING (chyba, bo miał z boku 400R) i jakaś 300 (też maxiskut, ale nie dałem rady załapać firmy). Maxi blokowały mi i pięćdziesiątce drogę, były za szerokie, żeby sobie poradzić. W końcu gdzieś zostały, a koleżankę na 50 zgubiłem tylko dwa razy, jak była akurat długa prosta (wolna) - przy filtrach przed Zawiszy i za Kercelakiem do Kliffa. Potem mnie dopadała. Wniosek: 1. maxi za szerokie do przebijania korka, duża pojemność niewiele im daje, tylko tyle, że jak się ustawimy na światłach przed puszkami, to dopadną korka wcześniej i blokują mi drogę; 2. Czy odblokowane 50, czy 125, czy 400R - w takim ruchu bez znaczenia...
Zaczyna mnie zastanawiać sens gonienia za pojemnością, bo chyba tylko dla przyjemności własnej (posiadania).
Praktycznie niewiele z tego wynika... i Wombat znów miał rację... i można tak do usra...ej śmierci... :-)

Oktany to nie moc, ale pamiętajcie, że akurat to paliwo shella jest importowane z DE w odróżnieniu od pozostałych paliw na polskich stacjach. I może się okazać, że teoretycznie słabsze paliwo 100 oktanowe może mieć bardziej energetyczne od niby mocniejszej 95-ki z polskich stacji.
Co do korków, to wiele razy różne gazety/magazyny robiły testy skuteczności w walce z korkami, stawiając pojazdy od zablokowanej 50 do ponad litrowych nakedów. Efekt był taki, że najszybciej poruszały się motocykle i skutery 125. Pięćdziesiątki zaraz za nimi(odblokowane). Pojazd na korki musi być wąski i stosunkowo krótki, żeby się złożyć prostpadle do aut jak chce się zmienić pas. Typowe maksi skutery to nie jest najlepszy pomysł na korki.

Ano nie jest. KAC był pod tym względem bardzo trafnym wyborem, Murzynem ciężej się manewruje (masa + słaby skręt), więc już tak często nie kicam z lewej na prawą między autami... :-( Ale nadal jest dość wąski i fajnie dajemy sobie radę między autami na wprost :-)))

No i niby powinieneś się cieszyć... bo nie masz kaca.... a tu tymczasem KAC wciąż cię trzyma i zapomnieć o sobie nie daje... :D
+++
Jak dla mnie, to jednak 125 ma wartość dodaną, bo najszybciej ze swojego lasu dotrę do Centrum przez S8 i Prymasa Tysiąclecia... omijanie S8 dokłada prawie 10min jazdy... Tak, przy dużym ruchu schodzi mi 30min, a wieczorem jak wracam, to 23-25min...