Skuter najszybszym pojazdem w mieście - artykuł do przeczytania

Też tak myślałem przesiadając się z biegówki na skuter. Jak mi wyregulował napęd mechanik (swoją drogą nieźle ogarnięty gość, prowadzi sklep i warsztat) to dopiero poczułem jaka jest różnica między 50 cm3 (fabryczne rolki i sprężyny) i 80 cm3 z dobrze dobranymi elementami, momentami wydawało mi się że ten wariator myśli jak tu się ustawić żeby było ok.

Dodałem gazu do końca przy ruszaniu i puszczałem go powoli do 1/4 manetki - rozpędzał się szybko do 50 a potem utrzymywał małe obroty. To jeden z przykładów jak można było wyczuć tą przekładnię sterując samym gazem. Tak zestrojone są skutery markowych firm - dlatego tym razem postanowiłem posiedzieć w zimę i nazbierać kasy na coś markowego mimo że niedawno jeszcze chciałem kupić nowego Rometa 717 2T na raty, dobrze że mi ten pomysł wypadł z głowy.

A artykuł bardzo mi się podobał, wszystko prosto i czytelnie wyjaśnione, drobne kłamstewko gdzieś się tam wkradło ale już o nim zapomniałem, a miałem je wytknąć od razu...

Patryk2266 - w motorze akurat manual to jedyna opcja bo automat (bezstopniowa przekładnia) nigdy nie przeniesie takiej mocy bez uszczerbku na trwałości. Za to jeśli miałbym mały motorek 50cm3 to nie narzekałbym na "inteligentny" 4 stopniowy automat. Kiedyś takim jeździłem - 139fmb w Javie Robby (enduro z automatem?) i było bardzo ok ale ogólnie tam powinien być manual - to w końcu enduro.

Skuter to co innego, jego budowa i przeznaczenie z reguły skazują go na bezstopniową przekładnię którą w odróżnieniu od motocyklowej skrzyni biegów regeneruje się (wymienia) w kilkanaście minut.

maxell, być może ja tak bardzo nie zwracam uwagi na wymuszenia gdy jadę skuterem, bo po prostu z góry zakładam, że wielu kierowców mnie nie widzi (albo nie sądzi, że jadę z prędkością wyższą niż 20 km/h), o czym zresztą pisałem w artykule. Więc dojeżdżając do podporządkowanej, na której widzę auto, jestem przygotowany, że pojazd mi wyjedzie (i wymusi pierwszeństwo). Ale że jestem na to przygotowany (trochę zwalniam, rozkładam palce na klamkach hamulców), jakoś się takimi sytuacjami zbytnio nie przejmuję - dopóki ktoś nie wyjedzie mi wprost pod koła (gdy jestem już zaledwie kilka czy kilkanaście metrów od skrzyżowania) i jestem zmuszany do hamowania awaryjnego. Takie sytuacje zdarzają mi się na szczęście rzadko (i oby tak pozostało :-)).

Michalk001, Quantumek jak Quantumek, ma typowe bolączki Chińczyka ;-) W moim miałem jedną poważną awarię, która mnie unieruchomiła 15 km od domu, na szczęście 500 m od serwisu skuterów ;) Zaczęła mi się podczas jazdy wykręcać świeca (i skuter tracił moc), a po czwartej próbie dokręcenia ukręciłem gwint w głowicy. Gdy potem w rozpaczy włożyłem świecę, odpaliłem skuter i miałem nadzieję, że z prędkością 10 km/h dojadę do domu, po przejechaniu kilkudziesięciu metrów świeca została "wypluta" na ulicę ;-) Wtedy zrozumiałem, że już dalej nigdzie nie pojadę.

Głowica to Quantuma to koszt ok. 30 złotych i można ją wymienić samemu (są filmiki na YouTube, jak to zrobić), albo zlecić w serwisie za dodatkowe 100-120 zł. Mnie serwis za całą operację (robocizna z materiałem) zaśpiewał 150 zł. Postanowiłem zatem dorzucić jeszcze stówkę i wymienić nie tylko głowicę, ale także tłok i cylinder na 72 cm3 ;-) Nie była to dobra decyzja, bo kupiłem na Allegro zestaw za 80 zł. Przy prędkościach 55 km/h i wyższych tłok mi puchnie i skuter staje. Więc niby mam większą pojemność (i rzeczywiście skuter lepiej przyspiesza), ale mogę jeździć najwyżej 52-54 km/h, czyli wolniej niż przy fabrycznym cylinderku 49 cm3 ;-)

Poza tym jakieś drobne awarie typu schodzące powietrze z tylnego koła (musiałem w końcu założyć dętkę), poluzowanie się kostki od jednego z przednich pasków LED (odkręcenie plastików i dociśnięcie kostki pomogło), przepalone przednie żarówki (obie siadły jednocześnie), konieczność "dogięcia" bocznej stopki, bo na ustawieniu fabrycznym skuter nie opierał się na stopce, a chciał się przewrócić na prawy bok. Czyli raczej pierdoły. Poza tym tylko leję paliwo, olej i jeżdżę :-) Z najbliższych operacji czeka mnie wymiana klocków hamulcowych z tyłu, bo już je zjechałem niemal całkowicie. Kosztują całe 10 złotych na Allegro (oryginalne Zippa).

Moje wrażenia nt. Quantuma R spisuję w wątku na forum mojego serwisu PCLab.pl (to serwis o komputerach):

http://forum.pclab.pl/topic/703345-Zipp-Quantum-R-2011-opinie-i-wra%C5%BCenia-na-temat-skutera/

Pytałeś też o ten niebieski plastik. Można go całkowicie zdemontować (trzeba odkręcić dwie śruby), więc jeśli chcesz go wymienić na inny kolor, nie ma z tym problemu.

degename, jakbyś mógł mi wskazać to kłamstewko proszę, byłbym wdzięczny, bo chciałbym je poprawić w artykule. O ile oczywiście to rzeczywiście był faktyczny błąd merytoryczny :)

Witam:) Ja w sumie jezdze prawie caly rok na skuterze, oprocz zimy. W najnizszej temperaturze jakiej jechalem na skuterze pokonujac odleglosc 25km i z powrotem czyli razem 50km, to byla temperatura -7 stopni, w Grudniu, jeszcze zanim snieg spadl, i to praktycznie zdarzalo mi sie wiele razy, oczywiscie po drodze suchej. Ja w skuterze posiadam owiewke, tzn szybke, ktora jest bardzo dobra, poniewaz moze czasami zhamuje skutera o 10km/h lecz, w czasie silnych wiatrow, czy naglego deszczu bardzo dobrze chroni, np w czasie wiatru nic nie czuc i w czasie deszczu w ogole nie jestem mokrym, oczywiscie jak caly czas jade i do tego chroni przed muchami.
Skuter jest pojazdem nr 1 w korkach oczywiscie, i poza tym bardzo oszczednym i ekonomicznym, jak i wlasnie automat od swiatel do swiatel, jest lepszy od skrzyn manualnych. Jesli chodzi o kulture kierowcow na drodze to ciezko, poniewaz przewaznie jak sie nie raz np ustepuje pieszemu na pasach, to kierowcy samochodow juz trabia, czy potrafia mnie ominac i malo nie poprzytracac ludzi, jak i nie raz wyjezdzaja prosto przede mną na drogach ktorych mam pierwszenstwo, z bocznych ulic, np jade przez miato 50km/h a tu nagle jakis niedouczony kierowca wypada, no i oczywiscie po hamulcach trzeba, bo nie ktorzy bez mozgowcy mysla ze skuter odrazu staje na stop. Po za miastem znowu nie ktorzy w czasie wyprzedzania mnie np, nie zachowuja odpowiedniej odleglosci i potrafia tak jechac ze malo mi nie porozwalaja lusterek czasem nawet odleglosci 15, 20cm na oko, czy siedza mi na tyle, a gdybym przychamowal to by mnie rozjechali, jak i nie raz rozsmieszaja mnie poniewaz np jade np 80km/h a tu jakis idiota mnie wyprzedza a za 100m skreca i na dodatek, nie daje kierunkowskazow. Ja nie pisze o wszystkich kierowcach, tylko o tych ktorzy malo czlowieka nie zajada, czy np wyjada prosto przed skuterem, nie raz pchaja sie na trzeciego a za chwile zwalnia przede mna i sie podniecil bo wyprzedzil skutera, czy w korkach specjalnie zajezdza np prawa strone drogi, zeby nie mozna bylo przejechac, a jak sie jedzie to potrafia podjechac tak w jednym momencie, ze malo sie o nich nie zahaczy. Wszyscy narzekają na skutery, ze to matoly, nie znaja przepisow, a to wlasnie kierowcy samochodow pokazuja jak znaja przepisy, wymuszeniami, wyprzedzaniem na pasach, na liniach ciaglych itp, jak i brakiem odleglosci, albo wypisuja na roznych forach, ze skutery nie powinny jezdzic po drodze. Ja osobiscie uwazam, ze jesli przestrzega sie przepisow, to kazdemu jest dobrze na drodze, a kazdy skuterzysta, czy motocyklista, jest takim samym uczestnikiem drogi, jak kierowcy osobowek i tirow. Kazdy musi muslec i uwazac, lecz ci co samochodami jada tez, poniewaz zahaczy kogos na motorze, jemu w samochodzie nic a ten np na skuterze moze zginac. W polsce to nie skutery sa problemem, lecz ci kierowcy, ktorzy mysla ze im wszystko wolno, ze skutera mozna rozwalic, a kazdy chce dojechac do pracy, czy szkoly, czy wogole do celu, lecz jesli kierowcy samochodow nie naucza sie tolerancji to bedzie zle, poniewaz skuterzysta tez jest uzytkownikiem drogi i ma takie same prawa, jak ten co jedzie samochodem, wiec trzeba przepisow przestrzegac, bo co z tego za ja np na skuterze przestrzegam, lecz wielcy kierowcy drog zawsze musze sie wszedzie pchac, a na koniec sa ode mnie 3 minuty szybciej, a w korkach to oni sa ostatni, jak ci kierowcy samochodow sa tacy madrzy, to zapraszam ich na wyscig rowerowy,poniewaz w sezonie letnim tez bardzo duzo jezdze rowerem, dla kondycji, to zobaczymy jacy sa mocni, w nogach, i pod gorkami, i ile przejada na raz. przez wakacje zrobilem rowerem 7000km, lecz kazdy mysli ze jest madry jak ma mocny samochod, lecz kazdy glupi potrafi jechac szybko, lecz nie kazdy glupi potrafi jechac szybko rowerem, moj v-max rowerem turystycznym na prostej to 57km/h, a z gorek wiekszych nawet 85 jechalem, a z przecietnych ponad 65-70km/h i to nie sa bajki, poniewaz maja druga pasja sa rowery. Wiec ci tacy madzry kierowcy na rowerze przy 85 z gorki by w spodnie narobili od drgan, a zlym ruchem kierownicy, by lezeli w krzakach. Pozdrawiam wszystkich skuterzystow, i zachecam wszystkich do jazdy jednosladem, poniewaz to jest cos wspanialego, czujac powietrze, i ta radosc z zycia jadac skuterem po drogach.

Masz rację, nasz drogi kolego. Ja gdy byłem mały i skuter nawet mi się nie śnił jeździłem dużo z tatą na rowerze. Mieliśmy plan Mławy oraz okolic i zaznaczaliśmy na nim nasze trasy wycieczek. Obecnie postanowiłem, że nie wsiądę na rower w ramach protestu przewciw temu co robi wielu polskich rowerzystów - nieuznawanie jakichkolwiek przepisów drogowych, wieczne przejeżdżanie na czerwonym świetle, jazda po przejsciu dla pieszych, nie wspominając o ciagłym poruszaniu się po chodnikach - nawet tych przy drogach osiedlowych.

Co do kierowców samochodów to dużo z nich myśli, że umie jeździć (ale tylko myśli).

Ja teraz mam inny dylemat jeśli chodzi o pokonywanie warszawskich korków... Czy maxi skuter, np. jakaś 250 (nie motocykl w sensie manual) pokona przestrzeń między samochodami równie sprawnie jak moja 50? Ostatnio jechałem za jakimś Kymco i nie wiem czy to riderowi brakowało jeszcze umiejętności czy maszyna była za szeroka (dzięki, kolego, że mi się odsunąłeś). Więc nie wiem czy robić prawo jazdy czy moze Bzyczek forever...

Kisiu - jak lecę alejami w stronę Prószkowa koło 17.30 jedzie gość na czarnym Kymco chyba "downtown 300" i powiem że ciężko mu idzie przebijanie się ale jak stanie pierwszy na światłach i ruszy to leci że aż miło. Widać że jest moc ! Tam jest naprawdę wąsko bo budują wiadukt i dodatkowo dużo sygnalizacji na krótkim odcinku trasy więc to co zaoszczędzi na dynamicznym ruszeniu to zmarnuje przy przeciskaniu się między sam. Suma sumarum jedziemy łeb w łeb.

Kisiu1981 napisał:

Masz rację, nasz drogi kolego. Ja gdy byłem mały i skuter nawet mi się nie śnił jeździłem dużo z tatą na rowerze. Mieliśmy plan Mławy oraz okolic i zaznaczaliśmy na nim nasze trasy wycieczek. Obecnie postanowiłem, że nie wsiądę na rower w ramach protestu przewciw temu co robi wielu polskich rowerzystów - nieuznawanie jakichkolwiek przepisów drogowych, wieczne przejeżdżanie na czerwonym świetle, jazda po przejsciu dla pieszych, nie wspominając o ciagłym poruszaniu się po chodnikach - nawet tych przy drogach osiedlowych.
Co do kierowców samochodów to dużo z nich myśli, że umie jeździć (ale tylko myśli).
Ja teraz mam inny dylemat jeśli chodzi o pokonywanie warszawskich korków... Czy maxi skuter, np. jakaś 250 (nie motocykl w sensie manual) pokona przestrzeń między samochodami równie sprawnie jak moja 50? Ostatnio jechałem za jakimś Kymco i nie wiem czy to riderowi brakowało jeszcze umiejętności czy maszyna była za szeroka (dzięki, kolego, że mi się odsunąłeś). Więc nie wiem czy robić prawo jazdy czy moze Bzyczek forever...

Sam mam podobne przemyślenia.

Są wąskię, mocniejsze skutery jak Honda SH300i czy Kymco People 300i GT - ale to już całkiem spora cena się robi.

W sumie Sym CityCom 300 nie jest jeszcze tak duży - a wyprzedaże rocznika 2008 są w śmiesznej cenie.

Hm, właśnie. Macie rację. A jeśli wziąć pod uwagę 3/4 trasy z korkiem to nie wiem czy warto.

Co do maxi - jeśli się weźmie pod uwagę wyższą cenę, koszt prawa jazdy i większego OC, a także porządne ciuchy i wyższe ceny części to się zastanawiam czy jest sens robić to prawo jazdy... Na razie w każdym razie i tak nie mam pieniędzy ani na prawko ani na moto więc temat się na kilka lat zamyka.

Z innej beczki :)
Sam jestem "zakochany" w Sym 250 gts no po prostu idealnie spełnia moje oczekiwania względem moto ! I po mieście(stosunkowo wąski i porządne przyspieszenie) i w dalsze trasy (pakowność i 100 km/h w trasie) ale kasa a raczej jej brak skutecznie studzi moje uczucia.

Citycom 300 można kupić nówkę z gwarancją za 8000 zł.

W porównaniu do kosztujących 16-18 tys. Kymco People czy Hondy SH300i to wręcz okazja.

Może kiedyś się skuszę. Bzyczek też nie wiem ile wytrzyma ale na razie daje radę. Może nie będę biedakiem i nie będę spał pod mostem i może coś odłożę na maxi.

Ja kupiłem właśnie Kymco Grand Dink 250, nie wiem jak w mieście bo jestem dopiero na etapie załatwiania tablic, ubezpieczenia itd, ale myślę, że warto się przesiąść na coś większego, jednak człowiek mimo wszystko czuje się bezpieczniej na takim.
A jak nie 250 to może 125 jakaś, gabaryty w wielu przypadkach są takie same jak 50-tek, a dynamika jazdy lepsza i frajda większa a koszty te same.

Ja właściwie rozważałem jeszcze bardziej ekonomiczne podejście - Honda Vision 110.

Za 6900 można mieć nówkę z wyprzedaży rocznika.

Wymiary jak 50'tki, osiągi zdecydowanie lepsze (do miasta tak na prawdę więcej nie potrzeba) no i przy normalnej jeździe 2L/100km (wtrysk paliwa).

No i wybór dobry, tylko on jakiś mały jest, przymierzałem się do niego, dla mnie za niski trochę. Ale chwalą go sobie.

Ciekawe jak z tym wtryskiem... Gaźnik sam naprawię i wyreguluję, a tu raczej byłoby trudno.

Wtrysk ma właśnie to do siebie, że tam nic nie regulujesz.

Ale jak padnie to koszty naprawy trzycyfrowe...

Po to się kupuje nowy skuter, żeby mieć chociaż te dwa lata spokoju :)

Honda raczej nie padnie, a poza tym masz 2 latka gwarancji.

No i przeglądy z sumą też trzycyfrową... Na razie zostaję przy Bzyczku, bo jedyne w zasadzie czego sam nie zrobię to wymiana opony. Jak już będziemy z żoną mieć mieszkanie i zorientujemy się ile nam zostaje nam na tzw. przyjemności to będę wiedział czy stać nas na maxi czy nie.

Panowie nie dyskutujcie czy manual czy automat, ja wole to druge z wygody ale poszaleć wolę na manualu, każdy lubi co innego. Co do ciuchów też polecę narciarskie. Jednak ostatnio zakupiłem spodnie motocyklowe za 260 zł z membraną ocieplaczami itd. Są mega ciepłe nic pod nie nie ubieram. Góra to kurtka motocyklowa. Zacząłem jeździć skutem 200ccm i siłą rzeczy musiałem mieć lepsze ciuchy.

Jeśli chodzi o temat maxi skuterów to miałem podobny. Do tej pory dosiadałem Bassy (w sumie też nią dalej pomykam) ale brakowało mi prędkości na przelotówkach i mocy pod górkę i pod wiatr. Zacząłem szukać skuterka jak najmniejszego aby zmieścić się w korkach i o większej pojemności (mam A). Szukałem 125 ccm, ale po przejechaniu się dwoma stwierdziłem, że to jedzie prawie jak moja 50 ccm. Z kolei większe pojemności są już duże. Jednak szukałem dość intensywnie i znalazłem skuta małego na dużych kołach i z silnikiem o mocy 20 KM. Super sprawa, jedyne co w nim mi brakuje to tych wszystkich schowków co ma Basia.

Pila mnie ciekawi tylko jedna rzecz, po samochodzie sądzę, że nie należysz do ludzi biednych czemu poszedłeś w chińczyka, a nie w coś markowego. Wiele osób dokonuje takiego wyboru z konieczności finansowej Ty chyba nie musiałeś.

Maxwell opisz jak dink się sprawuje bo też o nim myślałem ale jest za duuuży.