Ostatnio nabyłem skuter który był sprzedawany na cześci. Myślałem, ze silnik nie jest na chodzie bo dość długo stał co było widac po zardzewiałym półksiężycu i ośniedziałej pokrywie paska. Jednak postanowiłem założyć gaźnik, wkręcić swiecę i go odpalić. Odziwo silnik odpalił i nawet dobrze chodził. Nie gasł tylko strasznie kopcił. W gaźniku miałem dysze 85 i po 1km wykręciłem świecę i była cała czarna i mokra stwierdziłem, ze dotaje za dużo paliwa i zmieniłem dysze na 80 ale od tej pory silnik na wolnych obrotach przygasa i zaraz wkręca się na obroty albo gaśnie całkowicie. Tak samo jest przy hamowaniu. jak puszcze cały gaz i zachamuje to silnik gaśnie. Z wkręcaniem się na obroty nie ma problemu tylko jest problem z gaśnięciem. Dodam, ze nie wiem jaka jest pojemność silnika ale podejrzewam ze 50ccm bo mocą nie grzeszy i udało mi się wycisnac z niego 70 km/h :) Dodam ze mam wyrobiony gwint w gaźniku na te śróbki które trzymają ssanie elektryczne ale nie wypada ono więc raczej nie powinno to sprawiać problemu bo śrubki trzymają na tyle aby nie wypadało.
Już doszedłem do tego przez co tak się działo. Zapchana była dysza od wolnych obrotów która co chwile się zapycha po przeczyszczeniu gaźnika i nie wiem od czego. :/ Zapycha się ona jakaś taką ciemną cieczą, benzyną z czymś wymieszaną ale nie wiem skąd ta ciecz jeśli bak jest czysty i gaźnik w środku tak samo.
Wylej to paliwo i wlej nowe z jakimś porządnym olejem do mieszanki, a nie najtańszy syf z Orlena. Może dozownik za dużo podaje - najlepiej zrobić mieszankę w baku.
Mój skuter to 4T więc tutaj nie ma mieszanki :) Dodam, ze filterek paliwa jest czysty więc odpada zabrudzony bak. No chyba, ze syfy są na tyle drobne, ze filterek ich nie wyłapuje.