Siemaneczko. Znowu mam problem ze swoim Rometem. Przedtem to była błahostka teraz to jest wyższa szkoła jazdy. Mianowicie :
W niedziele wracając z kościoła na moim 4 suwowym romecie przy predkości około 25 km/h jechałem po polnej dróżce, kamienie itp. Po jakichś 5 minutach skuter sam z siebie zaczął gasnąć podczas redukcji prędkości do 0 km/h. To jeszcze nic!. 2h potem okazało się że nie chce palić. Po prostu zamiast pieknego głosu odpalającego się skutera słychać takie coś :
KCHY KCHY KCHY, TRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR, i skuter nie ruszy. Z kopki tak samo. Jeżeli macie jakieś sugestie prosiłbym o napisane ich. Za nawet najmniejszą pomoc będę bardzo wdzieczny. Jeżeli z bratem nic nie wykombinujemy to wieczorkiem wstawie filmik z "odpalania skutera"
Dalej nie pali. Poniżej zamieszczam wideo na którym słychać jak skuter "odpala"... Proszę o szybką pomoc bo chciałbym w tym tygodniu w nim do szkoły podjechać.
siemka, u mnie jak próbuje odpalić z rozrusznika , to też tak strzeli i dopiero zakręci się silnik, ale jest to spowodowane bardzo słabym akumulatorem i muszę odpalać z kopniaka, jeżeli jest ciepły dzień i jeżdżę bez świateł to kręci normalnie. Być może jadąc polną drogą naleciało ci kurzu do gaźnika i paliwo nie dochodzi, warto sprawdzić czy gaźnik nie jest zabrudzony, wracając do kopki to pokop dłużej bo u mnie też trzeba czasem ze 2 min kopać , a innym razem od pierwszego załapie.