Witajcie! :)
Mam dość duży problem który w zasadzie ciągnie się już od jakiś 2-3miesięcy...
Otóż, po sezonie zimowym jak zwykle zacząłem przygotowywać skuter do sezonu letniego, przed zimą spuściłem olej i zalałem nowy, ogólnie mówiąc skuter przygotowany do "snu zimowego".
Na wiosnę odświeżyłem go no i ruszyłem w drogę. Od razu odczułem duży spadek mocy, szczególnie gdy podjeżdżałem pod jakieś wzniesienie. Po przebyciu 60km/h i odstawieniu skutera na parking na parę dni sytuacja się pogorszyła. Skuter miał problemy z odpalaniem i po przejechaniu 50metrów gasł mimo iż dodawałem ciągle gazuu.
Postanowiłem więc oddać skuter do mechanika, ten stwierdził iż jest to uszkodzony simering i "ślizga się pasek". Zapłaciłem 200zł(?!) przejechałem 500metrów i znowu to samo, wróciłem znowu do niego, zostawiłem skuter, ale sytuacja się tak powtarzała. W końcu po raz trzeci przyjechałem po odbiór, lecz nie było mojego mechanika i skuter oddał mi ktoś inny i nie mógł mi powiedzieć co w nim zrobili, ale w każdym razie skuter odzyskał dawną moc.
Tydzień temu po przejechaniu dłuższego dystansu skuter znowu ma to samo ale do tego wycieka jeszcze olej spod wariatora i słaba moc (pod górke v-max 35km/h).
-Słaba moc
-Wyciek oleju spod wariatora.
Ktoś wie jak mi pomóc?
Do fachowca nie chcę oddawać gdyż funduszy na tą chwilę brak, a nie dam się znowu naciągnąć.